Opublikowała zdjęcia. Okazały się jasne. I szczerze mówiąc, mięśnie brzucha są po prostu idealne.
Rosie Huntington-Whiteley nie trzeba specjalnie przekonywać: już jest świetna w sprzedaży bikini. Jednak cała główna praca została przejęta przez nową kolekcję, wydaną w ramach jej współpracy z marką ViX Paula Hermanny. Supermodelka udostępniła na Instagramie serię klimatycznych, słonecznych zdjęć z okazji premiery drugiej odsłony swojej współpracy z brazylijską marką odzieży plażowej. To nie jest kolejny post influencera. To demonstracja konkretnych rozwiązań stylistycznych.
„Druga część mojej współpracy z ViX Paulą Hermanny rozwija oryginalną koncepcję poprzez żywą paletę… która ucieleśnia wyrafinowanie niewymagające wysiłku.”
Ten cytat wykonuje większość pracy związanej z pozycjonowaniem. Prezentuje kolekcję jako krok naprzód, jako ulepszenie w stosunku do pierwszej linijki. Zdjęcia potwierdzają to stwierdzenie. Na zdjęciach zielony top od bikini w połączeniu z czarnymi dresami – bo kto powiedział, że kostium kąpielowy nadaje się tylko na plażę? Jest białe stringi bikini. Dostępna jest wersja kremowo-żółta. Dostępny jest także jednoczęściowy kombinezon z czerwonym wycięciem, który wyraża nostalgię za serią Baywatch z lat 90.
Dlaczego współpraca z ViX Paulą Hermanny jest ważna dla miłośników mody?
Wszystko zależy od selektywności. To jest dokładnie słowo kluczowe, którego Rosie użyła w wywiadzie dla magazynu Elle. Ona sama ma bogatą kolekcję strojów kąpielowych. Potrafiła modelować wszystko. Współpracuje jednak tylko wtedy, gdy istnieje autentyczna więź między nią a marką. Jest pewna historia.
„Zawsze wracam do tych strojów kąpielowych” – powiedziała.
Tego rodzaju lojalność wobec marki jest rzadkością w branży, która nieustannie goni za kolejnym wirusowym trendem. Ona nie tylko wynajmuje swoje imię. Dokładnie sprawdza dopasowanie, nastrój i sylwetkę. Wynik? Kolekcja, która sprawia wrażenie, jakby należała do jej własnej szafy, a nie tylko do folderu kampanii.
Gdzie Rosie Huntington-Whiteley znajduje swoją definicję piękna?
Za bikini i umięśnionym ciałem kryje się pewna filozofia. Często o tym mówi. Piękno dla niej to nie tylko zewnętrzna powłoka.
W rozmowie z kanałem #legend szczegółowo omówiła tę kwestię. Piękno to stan istnienia. Jest to odbicie, które decydujesz się rzutować na świat.
„Dla mnie oznacza to ciepło, pokorę, miłość i po prostu bycie troskliwą, kochającą osobą od środka”.
Pokora. To dziwne słowo, które często pojawia się obok definicji „supermodelki” i „zabójczego brzucha”. Ale ona obstaje przy swoim. Wewnętrzne piękno jest zawsze na pierwszym miejscu. A wszystko inne to tylko opakowanie.
Więc tak, czerwony kostium kąpielowy nawiązuje do Słonecznego Patrolu. Tak, żółty wygląda jak słońce na skórze. Ale nie chodzi tylko o to, jak dobrze wygląda. Faktem jest, że wybrała tego konkretnego partnera. Dokładnie taka estetyka. Chodzi o tę samą lekkość, którą, jak twierdzi, ceni.
Widzimy rezultaty. Naciskać. Zabarwienie. Atmosfera.
Niezależnie od tego, czy była to szczerość, czy po prostu sprytny marketing, zdjęcia przykuły uwagę. Zrobili, co musieli. Ale być może głównym wnioskiem jest selektywność. Może to jest cenniejsze niż jakiekolwiek nacięcia w tkaninie.
A może jesteśmy tu tylko po stroje kąpielowe.
Najprawdopodobniej oba.


























