Kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez ma prosty komunikat dla nadawców: nie rób tego.
Przedstawicielka Demokratów z Nowego Jorku przedstawiła swoje stanowisko we wtorek, przemawiając do stacji, które kusiły, aby pokazać nadchodzące przemówienie prezydenta Trumpa w czwartek. Nazywa tę transmisję platformą szerzenia kłamstw, zwłaszcza na temat kampanii wyborczej.
Według doniesień Trump w swoim przemówieniu ponownie będzie próbował udowodnić, że wybory w 2020 r. były sfałszowane. Chce to przedstawić w odniesieniu do tego, co nazywa „nowymi dowodami”. Nie ma tam jednak żadnych realnych dowodów – to ta sama bezpodstawna informacja, tylko przedstawiona na nowo.
Pablo Manriques z projektu MeidasTouch poinformował ustawodawcę. Planowaną emisję określił mianem czystej propagandy – programu telewizyjnego zbudowanego na teoriach spiskowych dotyczących oszustw wyborczych.
Ocasio-Cortez nie owijał w bawełnę. Uważa, że pokazanie tego przemówienia czyni firmę medialną współwinną. Wiele organizacji informacyjnych może ograniczyć się do publikowania transkrypcji. To tam ona rysuje czerwoną linię. Tutaj w grę wchodzi odpowiedzialność etyczna. Albo powinien dołączyć. Nie można emitować materiałów podważających podstawy naszego systemu wyborczego, jeśli nie są one poparte faktami. Oczywiście konkretna treść przemówienia ma znaczenie. Ale to jest właśnie jej punkt widzenia. Bezpośredni i bezkompromisowy.
Trump ogłosił przemówienie w poniedziałek w godzinach największej oglądalności, nie podając żadnych szczegółów. Dziennikarze MS NOW kopali nieco głębiej. Powiedzieli, że prezydent planuje wykorzystać do własnych celów niedawno odtajnione dane wywiadowcze. Chce twierdzić, że Biały Dom publikuje obecnie raporty ujawniające obcą ingerencję, o której rzekomo nie wiedzieliśmy.
Nichol Wallace, prezenterka MS NOW, straciła cierpliwość. I nic dziwnego: zwróciła uwagę na całkowitą bezczelność tego całego przedsięwzięcia. Oto Trump, człowiek, który był prezydentem Stanów Zjednoczonych podczas tych wyborów. Próbuje przedstawić obcą ingerencję jako tajemnicę, którą dopiero teraz przejrzał, chociaż to jego rząd tej ingerencji nie zauważył.
Wallace nazwał rzeczy po imieniu. To kolejna partia kłamstw tłumaczących jego porażkę z Joe Bidenem. Dowodzi to, że jest on skłonny przekręcić kwestie bezpieczeństwa narodowego tak, aby odpowiadały wszelkim potrzebom. Bez chwili wahania podważa podstawy naszej demokracji. To oczywiste.
Ale to nie wszystko.
Istnieją doniesienia o kolejnym dużym celu. Wybory do Senatu w Gruzji. Trump może wkrótce uznać zwycięstwa Jona Ossoffa i Raphaela Warnocka za nielegalne. I oczywiście korzystaj z obalonych już teorii spiskowych.
Wydaje się, że wpadliśmy w nieskończoną pętlę, z której nie ma wyjścia. Co jeszcze nowego?
